Bez punktów na początek piłkarskiej wiosny | Warta - Raków 2:1

W spotkaniu 20. kolejki PKO BP Ekstraklasy, musieliśmy w Grodzisku Wielkopolskim uznać wyższość Warty Poznań. Autorem honorowej bramki dla Medalików był Bartosz Nowak.

Spotkanie nie zaczęło się najlepiej dla Medalików. W 3. minucie, piłkę w polu karnym przejął Szmyt, po czym oddał strzał; piłka odbiła się od lewego słupka i wpadła do bramki naszego zespołu. Po chwili Kovačevicia swoimi próbami próbowali zaskoczyć Stavrópoulos i Miguel Luís. W pierwszej górą był nasz golkiper, notujący swój setny występ w barwach Rakowa - druga zakończyła się pudłem. Drugi kwadrans rozpoczął się od groźnego strzału Crnaca z kilkunastu metrów. Wówczas futbolówka nieznacznie minęła prawy słupek bramki. Nie minęło kilka minut i Savić popędził w samotnym rajdzie pod bramkę Medalików, a później kopnięciem na prawy, dalszy słupek pokonał Vladana Kovačevicia; w taki sposób podwyższył prowadzenie naszych rywali.

 

W 27. minucie, bliski swojego drugiego gola był Szmyt; wyłącznie niespodziewana zmiana toru lotu piłki spowodowała, że nasza strata do Warty była nadal tylko dwubramkowa. 180 sekund później bliscy odrobienia części strat byli gracze Rakowa za sprawą prób Kochergina i Crnaca. W końcówce pierwszej połowy, po obu stronach brakowało konkretów, głównie w ofensywie. Dopiero w doliczonym czasie gry, po analizie VAR, sędzia Frankowski przyznał rzut karny Rakowowi po faulu na Bartoszu Nowaku. Sam poszkodowany pewnie wykorzystał "jedenastkę" i tym samym dał nam kontakt.

 

Drugie 45 minut już od pierwszych chwil stało pod znakiem optycznej przewagi podopiecznych Dawida Szwargi. 240 sekund po pierwszym gwizdku sędziego, dogodnej okazji na wyrównanie nie wykorzystał Kochergin. Głową po wrzutce z lewego narożnika, swoją szansę miał natomiast Berggren. W 58. minucie kolejnym strzałem głową, do interwencji Grobelnego zmusił Nowak. Gdyby nie parada bramkarza Warty, mogliśmy już remisować. Po 300 sekundach, bramkarz poznańskiego klubu wybronił kolejny dobry strzał Kochergina.

 

W 67. minucie, Silva zagrał do środka, gdzie był Crnac, ale i ta próba chorwackiego napastnika zakończyła się niepowodzeniem. Jedną z niewelu szans Warty w tej części meczu była ta, którą zmarnował Přikryl w 73. minucie gry. W końcówce, defensor Warty wybił piłkę z linii bramkowej po strzale autorstwa Kochergina. W czasie doliczonym natomiast, skutecznej próby nie udało się wykonać Yeboahowi. Mimo bardzo ofensywnego nastawienia Medalików, wynik niestety nie zmienił się.

 

Warta Poznań - Raków Częstochowa 2:1 (2:1)

Bramki: Szmyt 3, Savić 20 - Nowak 45+ (k)

 

Raków: V. Kovačević - Tudor, Racovițan, Svarnas - J. Silva (79. Plavšić), Berggren (79. Arsenić), Kochergin, Otieno - Nowak (88. Drachal), Cebula (68. Yeboah) - Crnac (68. Zwoliński). 

Warta: Grobelny - Bartkowski, Stavrópoulos, Szymonowicz, Żurawski - Mezghrani (57. Kiełb), M. Luís (57. Kupczak), Vizinger (57. Eppel), Szmyt, Savić (64. Matuszewski) - Přikryl (88. Țîru). 

 

Żółte kartki: M. Luís, Vizinger, Mezghrani, Żurawski, Stavrópoulos - Berggren, Arsenić.

 

Sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń)