Czerwono-niebiescy z wizytą na grobach zasłużonych

Jak co roku w dniach poprzedzających Święto Zmarłych odwiedziliśmy groby piłkarzy, trenerów i działaczy zasłużonych dla Rakowa.

Dla uczczenia pamięci na grobach ustawiliśmy symboliczne znicze z klubowym herbem. W składzie delegacji podobnie jak w zeszłych latach nie zabrakło znawcy historii Rakowa, Iwo Mandrysza oraz wychowanków Akademii Raków: Dawida Pietruszki, Kacpra Jacaka i Mateusza Łożyńskiego.

 

- W zabieganym świecie warto czasem zatrzymać się na chwilę i poświęcić czas na kultywowanie historii, szczególnie tak bogatej jak ponad stuletnie dzieje Rakowa. Co roku odwiedzamy częstochowskie cmentarze, zostawiając symboliczne znicze na grobach osób zasłużonych dla klubu. Zawsze towarzyszą nam młodzi zawodnicy z Akademii Raków, bo to świetna okazja do nauki czerwono-niebieskiej historii. Obserwowanie ich zaangażowania i zainteresowania przeszłością daje nam dużą radość - podkreśla Michał Szprendałowicz, rzecznik prasowy Rakowa.

 

 

Nie sposób odwiedzić miejsca pochówku wszystkich osób, które zapisały się w ponad stuletniej historii Rakowa. W tym roku udało się zapalić znicze na kilkudziesięciu grobach na Cmentarzu Rakowskim, Kule i Komunalnym. Odwiedziliśmy m.in. groby trenerskich legend Rakowa - Gotharda Kokotta, Zbigniewa Dobosza, Henryka Turka, czy Jana Basińskiego. Znicze stanęły także u zasłużonych piłkarzy, jak choćby zmarłego niedawno Sławomira Palacza, oraz dawnych prezesów i działaczy klubu.

 

- Ja jestem w tym szczęśliwym położeniu, że część tych ludzi znałem osobiście i z nimi współpracowałem. Widziałem jak trenują i grają. Są też groby byłych piłkarzy, trenerów, czy działaczy, których znam tylko z opowieści. Nie miałem okazji ich poznać osobiście. Natomiast ja się bardzo cieszę, że klub pamięta o tych ludziach i że Raków to nie tylko dzisiejsze mistrzostwo Polski, ale też ta przeszłość, która nie zawsze była taka kolorowa. Były momenty wzlotów, jak w 1962 roku awans do II ligi, albo w 1967 roku pierwszy finał Pucharu Polski. Były też momenty upadków, jak 1966 rok degradacja z II do III ligi. Później ten kryzys po roku 1998, gdzie Raków z Ekstraklasy spadł na czwarty poziom rozgrywek. Każdy z tych ludzi, których odwiedzamy, miał duży udział w tym, że ten klub istniał, działał, przetrwał i mówiąc górnolotnie, w tych sukcesach, które są teraz - mówi Iwo Mandrysz.

 

 

- Jest to dla nas wartościowe przeżycie. Mamy możliwość zapoznania się z historią zawodników, którzy przyczynili się do tego, że Raków się rozwinął. Pozwala nam to zacieśnić więzi z klubem - dodaje Dawid Pietruszka, zawodnik Akademii Raków.

 

Galeria zdjęć z wizyty na częstochowskich cmentarzach znajduje się TUTAJ.