Krzysztof Kołaczyk: „Najważniejszy mecz od 9 lat”
Mecz barażowy o awans do trzeciej ligi (obecnie druga liga) z Koszarawą Żywiec, a zwłaszcza seria rzutów karnych przeszła do historii klubu z Limanowskiego. Jeszcze dzisiaj na trybunach można usłyszeć, jak kibice wspominają przestrzelony rzut karny Pawła Kowalczyka, a następnie dwie interwencje Grzegorza Cyrulińskiego, które pozwoliły wspólnie fetować zwycięstwo i awans. – Tamtego meczu, chwil wzruszeń i radości nie zapomnę do końca życia. Emocji, jakie towarzyszyły nam na ławce rezerwowych podczas serii rzutów karnych nie da się opisać. Poprzez rozpacz, gdy Koszarawie wystarczyła jedna bramka do wygranej, aż po łzy radości, kiedy wspólnie z kibicami świętowaliśmy sukces – wspomina prezes Rakowa Krzysztof Kołaczyk, a wówczas kapitan drużyny.
W niedzielę Kołaczyk stanie po drugiej stronie barykady. Już nie jako piłkarz, a prezes klubu, który musi pokonać Bytovię (godz. 17:00), żeby utrzymać Raków w drugiej lidze. – W 2005 roku wszystko było w naszych rękach i nogach. Wiedzieliśmy, że jak wygramy, to awansujemy. Teraz niestety nie wszystko zależy od nas. Nie dość, że musimy wygrać z Bytovią, to jeszcze musimy liczyć na potknięcia Górnika Wałbrzych lub MKS Kluczbork. Piłka to jednak piękny i nieprzewidywalny sport. Dopóki sędzia nie zagwiżdże po raz ostatni, to wszystko może się zdarzyć – zaznacza prezes Rakowa, który mocno wierzy w utrzymanie. – Jeśli się utrzymamy, w co mocno wierzę, to przed klubem rozwiną się nowe możliwości – dodaje Kołaczyk.
W 2005 roku, dwunastym zawodnikiem Rakowa byli kibice, którzy zapełnili stadion do ostatniego miejsca. Kołaczyk liczy, że w niedzielę będzie podobnie. – Wsparcie kibiców jest w takim momencie bardzo ważne. Pamiętam, że jak wychodziliśmy na boisko i z trybun rozległo się głośne Był! Będzie! Jest! Raków RKS!, to nam wszystkim ciarki przeszły po plecach. Nikt w szatni nie musiał już nas dodatkowo mobilizować. Wiedzieliśmy, o co gramy i że nie możemy zawieść naszych kibiców, którzy kochają ten klub. Dlatego teraz apeluję. Przyjdźmy w niedzielę na stadion, zabierzmy ze sobą dzieci, rodziców, kolegę, koleżankę i znajomych. Pokażmy, że razem jesteśmy siłą i wspomóżmy dopingiem naszą drużynę, która będzie potrzebować wsparcia z trybun. W imieniu całego klubu zapraszam wszystkich na mecz – kończy Kołaczyk.
Fot. Tomasz Stala
