Łukasz Piworowicz: Cały czas dążymy do podnoszenia poziomu zespołu

Dyrektor sportowy Rakowa Łukasz Piworowicz podsumowuje letnie okienko transferowe, a także między innymi zdradza kulisy transferu Chidiego. 

Panie dyrektorze, za nami letnie okienko transferowe. Poprosimy o krótkie podsumowanie ruchów kadrowych w Rakowie. Do zespołu dołączyło dwunastu nowych zawodników. Liczba duża, ale patrząc w przeszłość i na to, jakie migracje były w pierwszej drużynie możemy mówić o ewolucji, a nie rewolucji.

Łukasz Piworowicz: Rzeczywiście te ruchy były spore. Zarówno wśród zawodników, którzy odeszli jak i tych, którzy przyszli. Jest to spowodowane kilkoma czynnikami. Przede wszystkim cały czas dążymy do podnoszenia poziomu zespołu. Staramy się pozyskiwać piłkarzy, którzy prezentują odpowiednią jakość. W zespole musi panować rywalizacja. Jednocześnie poziom zawodników musi być adekwatny do tego czego oczekuje trener, właściciel i zarząd, a także odpowiadać celom, jakie zostały postawione drużynie. Dlatego wymiana zawodników w zespole jest procesem ciągłym i po prostu musi trwać.

Odejście niektórych zawodników zaskoczyło kibiców i dziennikarzy. Choćby pożegnanie się z Krystianem Wójcikiem.

Rozpoczęliśmy w tym oknie transferowym budowę zespołu z myślą o szerszej perspektywie czasowej. W przypadku Krystiana jego aktualna forma była tylko jednym z czynników, który został wzięty pod uwagę. Mieliśmy już zaplanowany transfer Maćka Domańskiego, ostatecznie z Lecha Poznań wykupiliśmy Dariusza Formellę, więc wiedząc, że na pozycji nr 10 będzie też występował młodzieżowiec, stwierdziliśmy, że dla Wójcika może zabraknąć miejsca w zespole. A nie ma sensu, aby taki piłkarz grał tylko w IV-ligowych rezerwach. I to przeważyło. Podobnie było w przypadku pozostałych graczy, którzy odeszli, wyłączając Jakuba Łabojkę i Mateusza Lisa. Oczywiście decydująca była opinia trenera i sztabu szkoleniowego. Gdy już wiedzieliśmy, z którymi zawodnikami się pożegnamy, musieliśmy dokonać uzupełnień w kadrze Rakowa.

Wspomniał pan o Dariuszu Formelli. Kibice transfer definitywny przyjęli z euforią. Ten zawodnik grał u nas już pół roku, ale na zasadzie wypożyczenia. Trudne były negocjacje z Lechem, żeby Darek na Limanowskiego zagościł na dłużej?

Rozmowy z Lechem rozpoczęły się jeszcze wiosną. Takie negocjacje nigdy nie są łatwe. Dużą rolę w tym transferze odegrał aktualny Prezes Rady Nadzorczej klubu - Janusz Żyła. Cieszymy się, że Darek jest z nami. Mimo tak młodego wieku ma ogromne doświadczenie na poziomie Ekstraklasy, coś absolutnie bezcennego dla każdego pierwszoligowego klubu. To był właśnie jeden z tych transferów przeprowadzonych z myślą o długofalowym budowaniu drużyny, a nie jedynie w perspektywie rundy czy sezonu.

Rozpoczęliśmy temat personaliów, to przejdźmy do Daniela Bartla. Jak to się stało, że zawodnik, który nie dawno grał w Lidze Europy, zdecydował się na transfer do klubu z zaplecza Ekstraklasy?

To było prawdziwe wyzwanie. Daniel ma bardzo dobre CV. Kluczowa była nasza determinacja. Ja go znam od kilku lat, kilka razy oglądałem jego grę na żywo. Myśląc o tym transferze, doskonale wiedzieliśmy, jaki poziom umiejętności prezentuje. I choć to nie jest profil zawodnika, który idealnie wpisywał się w nasz system gry, to bardzo nam zależało, żeby go pozyskać. Wiemy jaką ma wartość i byliśmy przekonani, że u nas rozbłyśnie. Walczyliśmy kilka tygodni, aby doszło do realizacji tego transferu. Pomimo kilku niepowodzeń nie odpuszczaliśmy negocjacji. Uważam, że to Daniela ostatecznie przekonało – zobaczył i zrozumiał, że bardzo nam na nim zależy i jest dla nas naprawdę istotnym wzmocnieniem.

Transfer Daniela wywołuje temat pozyskiwania piłkarzy z Czech i Słowacji. Kilku zawodników trafiło już na Limanowskiego właśnie z tamtych krajów. A że jest to dobry kierunek, potwierdza Petr Schwarz, który jak do tej pory w tym sezonie gra „od deski, do deski”.

Sprowadzanie zawodników z Czech i Słowacji jest pochodną kilku czynników. Częstochowa położona jest blisko południowej granicy. We wschodnich Czechach, czy zachodniej Słowacji jest sporo klubów grających w najwyższych klasach rozgrywkowych. Pod kątem dostępności dla skautów położenie geograficzne jest decydujące. Nasz skauting od pewnego czasu penetruje tamte rejony, skutkiem czego do drużyny dołączyli chociażby Tomas Petrasek czy Karol Mondek. Wszyscy mamy dobre doświadczenia z zawodnikami zza południowej granicy, więc kontynuujemy tam pracę skautingową. Oczywiście to wcale nie jest takie proste. Rynek transferowy w Czechach wygląda inaczej, na Słowacji inaczej, w Polsce również panują inne realia. Jednak pomimo tego końcowe efekty są dla nas zadowalające, dlatego ten obszar nadal będzie dla nas ważny.

Dużą rolę w pozyskaniu zawodników z przeszłością w Ekstraklasie - mowa tutaj między innymi o Michale Gliwie i Patryku Kunie – miała dobra opinia Rakowa w środowisku. Zarówno pod względem sportowym, jak i organizacyjnym.

Na decyzję zawodnika o dołączeniu do danego klubu wpływ ma wiele czynników. To, o czym powiedziałeś – bardzo dobre wyniki, poziom organizacyjny, brak jakichkolwiek problemów, stabilność finansowa – to wszystko bardzo istotne elementy. Mamy argumenty, którymi możemy przekonywać piłkarzy, aby dołączyli właśnie do nas. Ponadto jesteśmy wiarygodni w tym co robimy. Nasze podejście jest systemowe i druga strona, czyli zawodnicy widzą, że podchodzimy profesjonalnie do tematu. I to jest doceniane.

Jednym z zaskoczeń było przyjście na Limanowskiego Szymona Lewickiego. W prasie pisano o zainteresowaniu Rakowa tym napastnikiem. Później podano informację, że Lewicki zostanie w Sosnowcu i sprawa ucichła. Ostatecznie jednak Szymon do nas trafił. 

Sprawa jest relatywnie prosta do wyjaśnienia. To był kolejny piłkarz, który mógł wybierać w ofertach, szczególnie klubów z Fortuna 1 Ligi. Negocjacje w takich przypadkach nie są łatwe. Przy okazji ukłony w stronę właściciela klubu - Michała Świerczewskiego, który miał duży udział w realizacji tego transferu. W przypadku kiedy mówimy o transferze definitywnym, do pogodzenia są interesy trzech stron: klubu pozyskującego, klubu odstępującego i zawodnika. A często jeszcze interesy pośrednika reprezentującego piłkarza. To jest bardzo skomplikowana materia i często negocjacje trwają długo. Tak właśnie było tym razem, ale ostatecznie udało się dojść do porozumienia.

Transfery to nie jest prosty temat. Szczególnie jeśli chodzi o młodzieżowców. Ostatecznie na zasadzie wypożyczeń dołączyli do Rakowa między innymi: Kacper Chorążka i Marcin Listkowski, zawodnik z doświadczenie z Ekstraklasy. Dlaczego tak trudno pozyskać dobrego młodzieżowca? Chodzi o relatywnie wysoką cenę za takiego zawodnika?

Tak, ceny za młodych zawodników to jeden z istotniejszych problemów. Drugi jest taki, że w Polsce mamy niewielu zawodników, którzy w wieku młodzieżowca są przygotowani do rywalizacji na poziomie pierwszej ligi. Zwłaszcza w zespole, który aspiruje do walki o awans. Kolejny problem dla nas to fakt, iż kilka największych akademii piłkarskich w Polsce wykonuje dużą pracę na etapie selekcji wśród zawodników młodych. W efekcie naprawdę wielu utalentowanych piłkarzy z rocznika 1999, 2000 - nie mówiąc o chłopakach urodzonych w 1998 roku - ma podpisane kontrakty z klubami z Ekstraklasy i są dla nas niedostępni. Możemy ich najwyżej wypożyczyć. Z drugiej strony zdajemy sobie sprawę, że gdzieś w Polsce są nieznani zawodnicy, którzy w wieku 17-18 lat dojrzewają dopiero fizycznie czy mentalnie, są gotowi wskoczyć na wyższy poziom, a jeszcze nie zostali przechwyceni przez większe kluby. Jednak, aby tych chłopaków znaleźć, trzeba dysponować naprawdę dużą siatką skautingową. Dlatego pozyskanie młodzieżowca, nawet do czołowego klubu Fortuna 1 Ligi, nie jest łatwe. Warto też w tym miejscu dodać, że w letnim oknie transferowym my skupiliśmy się przede wszystkim na wzmocnieniu zespołu, by móc realnie włączyć się do walki o Ekstraklasę. To był nasz priorytet.

Wspomniał pan, że zawodnicy z niższych lig rzadko przebijają się do mocniejszych zespołów i wypływają na szerokie wody. Jednak Rakowowi udało się znaleźć takiego piłkarza. Jakub Łabojko trafił z Ruchu Radzionków i bardzo szybko po występach w czerwono-niebieskiej koszulce wzbudził zainteresowanie klubów z Ekstraklasy. Raków zgodził się na transfer do Śląska, choć wcale nie musiał. Zdecydowano, żeby nie blokować Kubie dalszego rozwoju.

Kilka klubów pytało o tego zawodnika. Myślę, że decyzja odnośnie transferowania Łabojki do Śląska, to kolejny dowód na dojrzałość osób zarządzających klubem. Można było na siłę Kubę zatrzymać. Mieliśmy z nim kontrakt i nie musieliśmy go sprzedawać. Natomiast tutaj nikt nie chce na siłę trzymać zawodników, zwłaszcza jeżeli mają okazję zrobić progres. To też dobra wskazówka dla kolejnych młodych zawodników. Tutaj nikt kłód pod nogi rzucać nie będzie. Raków jest świetnym miejscem na przeskoczenie do dorosłej piłki. 

Wydawało się, że już nie będzie żadnego zaskoczenia, a tu nagle do klubu przychodzi Chidiebere Nkwali. Ale nie jest to transfer „last minute”, bo wiemy, że klub interesował się nim od jakiegoś czasu.

Żaden z transferów, które przeprowadziliśmy, nie był operacją trwająca 2-3 dni. Wszyscy zawodnicy, którzy do nas dołączyli są starannie wyselekcjonowani. Ogromna większość z nich była oglądana na żywo. O każdym zbieraliśmy bardzo wiele informacji. Sztab trenerski oraz szefowie klubu dostawali informacje na bieżąco. Wszystkie procedury były zachowane. Tak w przypadku Chidiego. Tutaj kontaktowaliśmy się z przedstawicielami zarówno Manchesteru City, jak i agencji menedżerskiej, która dba o interesy Nigeryjczyka. Oczywistym było, że na początku rozmów byliśmy odległą alternatywą. Nwakali miał ostatnio drobne problemy ze zdrowiem i średnio udane pół roku w Aberdeen, ale też jego atuty nie były do końca wykorzystane przez zespół. Wcześniej Chidi rozegrał dwa bardzo dobre sezony w Norwegii. Wydawało się, że któraś z tamtejszych drużyn będzie chciała pozyskać 21-latka. Z informacji, jakie uzyskaliśmy, zainteresowanie z klubów skandynawskich rzeczywiście było, ale ostatecznie do transferu nie doszło. Wykorzystaliśmy tę sytuację. Jeszcze w środę (29 sierpnia) po południu nic nie zapowiadało tego, że Chidi trafi właśnie do nas. Wieczorem rozmowy nabrały rozpędu i kolejne 48 godzin to była walka z czasem, którą wspólnie wygraliśmy. Tutaj należą się podziękowania dla pracowników klubu, bo to była ciężka praca wykonana przez wiele osób. Również współpraca ze stroną angielską ułożyła się bardzo dobrze. Cieszymy się, że Nwakali do nas dołączył, bo to kolejny zawodnik, który idealnie wpisuje się w pomysł na budowanie zespołu w perspektywie kilku sezonów, a nie pół roku. Należy jeszcze podkreślić, że jednym z kluczowych elementów, które zdecydowały o transferze Nwakaliego była także nasza aktualna pozycja w tabeli. Doskonała postawa drużyny i świetna praca sztabu szkoleniowego miały ogromny wpływ na pozytywny finał tych rozmów.

Tutaj należy jeszcze wspomnieć, że na debiut Nigeryjczyka trochę poczekamy.

Sytuacja wygląda następująco: Chidi nie jest obywatelem żadnego kraju będącego członkiem Unii Europejskiej. Jest Nigeryjczykiem. Przebywa co prawda w Europie od kilku lat, ale my jesteśmy zobowiązani uzyskać wymagane prawem pozwolenia. Nie mogę w tym momencie w stanie podać konkretnej daty, kiedy wszystkie formalności zostaną spełnione, natomiast mam nadzieję, że sprawy formalno-prawne uda się rozwiązać w ciągu kilku najbliższych tygodni.

Skończyło się jedno okienko transferowe, a już pewnie pion sportowy myśli o następnym. Jak teraz wygląda praca dyrektora sportowego i działu skautingu?

Tutaj nachodzą na siebie dwa procesy. Proces skautingowy oraz proces pozyskiwania zawodników i ich rekrutacji. Jesteśmy w trakcie tego pierwszego od półtora miesiąca, bo wtedy rozpoczęły się rozgrywki ligowe. Oglądamy już zawodników pod kątem zimowego okienka. Także można powiedzieć, że praca nigdy się nie kończy.

Ale ta praca jest efektywna. Na podsumowania za wcześnie, ale drużyna radzi sobie jak na razie bardzo dobrze.

Strasznie się cieszymy z tego początku. Świetna pracę wykonuje trener Papszun i cały sztab szkoleniowy.  Szczęśliwie się złożyło, że większość z nowych piłkarzy dołączyła do nas jeszcze przed rozpoczęciem okresu przygotowawczego. Było trochę czasu, aby zawodników wkomponować w zespół. To się trenerowi udało doskonale. Jednak czas na ocenę poszczególnych transferów nadejdzie za kilka, a nawet kilkanaście miesięcy. Wszyscy w klubie pracują, by nasza postawa z każdym meczem była coraz lepsza.

fot. Rozwój Katowice