[Raków II] Awans Stilonu po serii rzutów karnych

W finale baraży o awans do 3. Ligi drugi zespół Rakowa Częstochowa przegrał ze Stilonem Gorzów Wlkp. w konkursie "jedenastek". W regulaminowym czasie gry spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem.

Podopieczni Michała Mizgały niesieni dopingiem pełnych trybun od początku dysponowali przewagą w posiadaniu piłki, jednak to Gorzowianie jako pierwsi oddali strzał. W 13. minucie niecelnie z półwoleja uderzał Ian Luiz. Kilka chwil później odpowiedział Oskar Mucha, ale próbował z dystansu równie nieskutecznie.

 

W 21. minucie bliski gola był Jan Mordaka. Pomocnik Medalików usiłował zaskoczyć Adama Stachowiaka bezpośrednio z rzutu rożnego, ale doświadczony golkiper sparował piłkę nad poprzeczkę. 120 sekund później po główce Jerzego Napieraja piłka wylądowała w bramce Stilonu, jednak arbiter dopatrzył się przewinienia. W pierwszej połowie kilka razy zaskoczyć bramkarza gości próbowali jeszcze Jan Mordaka i David Kabala, ale za Stachowiak popisywał się dobrymi interwencjami. Broniący w ustawieniu 5-5-0 zespół Stilonu w pierwszej połowie skupiał się głównie na wybijaniu z rytmu Rakowa II.

 

Po zmianie stron obraz gry był wciąż taki sam. Gorzowianie bronili się i czekali na swoją szansę, a drugi zespół Medalików usiłował kreować sytuacje. Duże zagrożenie Medaliki stwarzali po stałych fragmentach gry. W 55. minucie Jerzy Napieraj znów główkował po rożnym, ale ponownie futbolówkę złapał bramkarz Stilonu. 9 minut później bezpośrednim strzałem z "kornera" zaskoczyć Adama Stachowiaka próbował Kacper Kotala. Tym razem piłka wylądowała na poprzeczce. "Koti" mógł zdobyć gola w 68. minucie klasycznym, polskim "centrostrzałem", ale futbolówka minęła prawy słupek bramki Stilonu.

 

Końcowa faza meczu to walka gości o wytrwanie do rzutów karnych i pośpiech Medalików w drodze po gola. W doliczonym czasie gry Gorzowianie praktycznie nie opuszczali strefy 30 metrów od własnej bramki. Jan Mordaka strzelał z ostrego kąta, ale minimalnie się pomylił. Chwilę później z dogodnej pozycji główkował rezerwowy Reece Dziedziński – tym razem nieczysto trafił w piłkę. Z daleka próbował Oskar Mucha. Adam Stachowiak "wypluł" futbolówkę przed siebie, lecz obrońcy uprzedzili biegnącego do dobitki Davida Kabalę.

 

Sam Kabala w jednej z następnych akcji główkował i po raz kolejny kapitalną interwencją popisał się Adam Stachowiak. W 9. minucie doliczonego czasu gry przewrotką uderzył Mariusz Kurasiński, jednak na linii bramkowej stał obrońca, który zatrzymał ten strzał... Wreszcie arbiter zagwizdał po raz ostatni, a obie drużyny zmierzyły się w konkursie "jedenastek".

 

Gorzowianie, którzy cztery dni wcześniej pokonali w karnych Piasta Żmigród, czuli się w tej konkurencji pewnie i ostatecznie zwyciężyli 3:1.

 

– Na pewno czujemy duży smutek i taką przykrość, ponieważ wiemy, jak się zaprezentowaliśmy w tym spotkaniu. Myślę, że byliśmy bardzo dobrze przygotowani i ten obraz gry wskazywał, że to nasz zespół zasługiwał na awans. Natomiast żeby zrobić ten awans, trzeba wygrać mecz. Wiedzieliśmy, że w regulaminowym czasie gry musimy przechylić to spotkanie na własną korzyść, bo w rzutach karnych może to doświadczenie wziąć górę. Niestety tak też się stało. Uważam, że wykreowaliśmy dużo okazji, lecz byliśmy nieskuteczni w tym polu karnym. Brakowało dzisiaj takiej osoby, która dałaby coś ponad. W takich meczach trzeba taką osobę znaleźć, niestety dziś się nie udało. Taka ofiarna gra w obronie przeciwnika pomogła im do tych karnych dotrwać. Niestety doświadczenie wzięło górę, przegrywamy baraże – podsumowuje mecz ze Stilonem Gorzów Wlkp. Michał Mizgała.

 

Drugi zespół Rakowa czeka teraz kilka tygodni przerwy. Medaliki wrócą do treningów 13 lipca.

 

Raków II - Stilon Gorzów Wlkp. 0:0, rz. k. 1:3

 

Raków II: Kubik, Całko (90. Chruściński), Mucha, Napieraj (76. Kociniewski), Kotala, Karmelita (76. Cierpiał), Kucharczyk, Bród (90. Kurasiński), Pietruszka (76. Reece Dziedziński), Mordaka, Kabala.