[Raków II] Deszczowe derby dla Rakowa II
Mecz rozpoczął się w trakcie rzęsistych opadów deszczu i było to widoczne. Gdzieniegdzie na boisku utworzyły się kałuże, a piłka momentami odbijała się dość nieprzewidywalnie.
Pierwsi groźną sytuację wypracowali sobie nasi zawodnicy. W 7. minucie Kamil Małota uderzał z ostrego kąta, ale nie zdołał pokonać bramkarza Victorii. 60 sekund później zawodnicy obu drużyn wykonali szpaler dla schodzącego z boiska, kończącego karierę Karola Tomczyka.
Przez kolejny kwadrans na boisku dominował chaos. Gracze obu drużyn mieli problem z dłuższym utrzymaniem posiadania. W 24. minucie kapitalny rajd lewym skrzydłem zademonstrował Kacper Kotala, który przebiegł z futbolówką dobre 60 metrów, dograł na 11. metr, a tam wbiegał już Mariusz Kurasiński, który bez zastanowienia kropnął w kierunku bramki Victorii. Futbolówka odbiła się od poprzeczki i zatrzepotała w siatce.
Po bramce otwierającej wynik podopieczni Michała Mizgały przejęli inicjatywę, jednak padający ciągle deszcz uniemożliwiał przeprowadzenie składnej akcji. Na 5 minut przed końcem pierwszej połowy blisko trafienia na 2:0 był David Kabala, ale Kongijczyk skiksował, nie spodziewając się, że dogranie Dawida Pietruszki minie obrońców gospodarzy.
Drugą część meczu rozpoczęliśmy od gola. W 47. minucie Oskar Kubik dalekim wybiciem znalazł Kamila Małotę, a napastnik nie dał szans bramkarzowi Victorii mocnym uderzeniem w środek bramki. Do dużej kontrowersji doszło w 57. minucie. Andrii Melnychuk pociągał za koszulkę rywala we własnym polu karnym. Sędzia natychmiast wskazał na jedenasty metr i na domiar złego ukarał naszego obrońcę czerwoną kartką. Rzut karny wykorzystał Adrian Błaszkiewicz.
Victoria próbowała wykorzystać grę w przewadze i przesunęła większą liczbę graczy na połowę Medalików. Głównym pomysłem na zdobycie bramki wyrównującej były długie piłki, które w połączeniu z częstą obecnością Adriana Błaszkiewicza w "szesnastce" Rakowa II stanowiły momentami prawdziwe zagrożenie. Podopieczni Michała Mizgały jednak dobrze bronili dostępu do bramki, a między słupkami czujność zachowywał Oskar Kubik.
W 85. minucie doszło do kolejnego zamieszania. Arbiter pokazał drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę Marcelowi Nurkowi. Po kilku minutach i dyskusji z sędzią liniowym odwołał swą decyzję, ponieważ dla gracza Victorii było to pierwsze napomnienie.
Zespół z ul. Krakowskiej do końca próbował wyrównać, ale nie zdołał złamać naszej defensywy. Ostatnia akcja meczu przyniosła natomiast gola na 3:1. Krzysztof Ciesielski wykorzystał sytuację sam na sam z golkiperem gospodarzy i przypieczętował zwycięstwo drużyny rezerw.
– Bardzo trudne spotkanie, typowy derbowy mecz. Mieliśmy świadomość, że może on tak wyglądać i to się potwierdziło na boisku. Bardzo dużo emocji, takiej boiskowej walki. Natomiast mieliśmy swój plan, wiedzieliśmy, jak chcemy ten mecz rozegrać i tak naprawdę do momentu czerwonej kartki oraz rzutu karnego wszystko było zgodnie z tym planem. Kontrolowaliśmy przebieg spotkania, wykorzystaliśmy dwie sytuacje. Oczywiście sporo kontrowersji, musieliśmy grać o jednego mniej i za to też duże brawa dla drużyny, ponieważ wytrzymaliśmy emocjonalnie to spotkanie, pomimo młodego zespołu, a to jest bardzo ważne – komentuje Michał Mizgała.
ROW Rybnik w tym samym czasie pokonał 2:1 Podlesiankę Katowice i przed ostatnią kolejką wciąż dysponuje dwoma "oczkami" przewagi. Medaliki w sobotę o 11:00 podejmą na własnym boisku Ruch Radzionków. Rybniczanie z kolei o 14:00 zagrają na wyjeździe z Polonią Łaziska Górne. Te dwa mecze zadecydują o kolejności dwóch czołowych miejsc w tabeli 1. Ligi Śląskiej InterHall.
Victoria Częstochowa - Raków II 1:3
Bramki: Błaszkiewicz (59' - k.) – Kurasiński (24'), Małota (47'), Ciesielski (90+6')
Raków II: Kubik, Całko (46. Melnychuk), Mucha, Kociniewski, Bandura, Kotala, Kucharczyk, Kurasiński (50. Bród), Małota (69. Ciesielski), Pietruszka (46. Mordaka), Kabala.
